Inteligentne okulary wchodzą do mainstreamu. Prywatność może być ich największym problemem
13 mins read

Inteligentne okulary wchodzą do mainstreamu. Prywatność może być ich największym problemem

Inteligentne okulary przestają być technologiczną ciekawostką. Meta rozwija kolejne generacje swoich urządzeń, na rynku działają już m.in. Rokid, RayNeo, INMO czy Even Realities, a według najnowszych doniesień Samsung przygotowuje pierwsze okulary działające na Android XR na listopad 2026 roku. Im bardziej urządzenia przypominające zwykłe oprawki trafiają do codziennego użytku, tym ważniejsze staje się jednak pytanie nie o jakość aparatu czy możliwości asystenta AI, lecz o dane. Nowa analiza siedmiu ekosystemów smart glasses pokazuje, że zagrożenia dotyczą nie tylko osób przypadkowo nagrywanych przez użytkownika okularów, ale również samego właściciela urządzenia.

Według informacji opublikowanych przez 9to5Google, powołujących się na koreańskie źródła, Samsung ma w listopadzie wprowadzić pierwsze okulary z Android XR. Pierwsza generacja ma być pozbawiona wyświetlacza i pod względem koncepcji przypominać Ray-Ban Meta – z kamerą i funkcjami wykorzystującymi sztuczną inteligencję. Firma nie podała jeszcze dokładnej daty premiery ani ceny urządzenia.

Samsung nie był objęty nową analizą Cybernews. Jego planowane wejście na rynek pokazuje jednak, że kategoria inteligentnych okularów może wkrótce znacznie zwiększyć skalę. A wraz z nią rosnąć będą pytania o to, kto otrzymuje dostęp do obrazu, głosu i innych informacji rejestrowanych przez urządzenie noszone przez cały dzień na twarzy.

Cybernews sprawdził siedem ekosystemów inteligentnych okularów

Badacze Cybernews przeanalizowali okulary i towarzyszące im aplikacje siedmiu marek: Meta, Rokid, RayNeo, INMO, Solos, Even Realities i Halliday. Sprawdzano liczbę uprawnień aplikacji, obecność komponentów śledzących, a także dziewięć obszarów związanych z prywatnością, m.in. sposób sygnalizowania nagrywania, przetwarzanie lokalne, wykorzystanie rozpoznawania twarzy, politykę retencji danych i dokumentację dotyczącą prywatności.

Warto zaznaczyć ograniczenie tej analizy. Nie był to audyt polegający na przechwytywaniu całego ruchu sieciowego urządzeń i sprawdzaniu, jakie dane rzeczywiście trafiają na serwery producentów. Część dotycząca aplikacji bazowała na danych Exodus Privacy, natomiast pozostałe kryteria oceniano na podstawie polityk prywatności, stron produktowych i dostępnych niezależnych testów.

Badanie pokazuje więc przede wszystkim, jak szerokiego dostępu wymagają poszczególne aplikacje i jak producenci opisują swoje zabezpieczenia, a nie dowód na faktyczne nadużywanie wszystkich przyznanych uprawnień.

Meta prosi o 70 uprawnień. To nie oznacza 70 naruszeń prywatności

Najwięcej uprawnień spośród analizowanych aplikacji wymaga Meta AI – 70. Even Realities ma ich 61, Solos AirGo 55, a Hi Rokid 53. Meta prowadzi również pod względem liczby uprawnień zaklasyfikowanych przez Android jako „dangerous” – ma ich 18. Obejmują one m.in. możliwość nagrywania dźwięku, odczytu zewnętrznej pamięci czy dostępu do SMS-ów.

Określenie „dangerous” może brzmieć alarmująco, ale ma w Androidzie konkretne znaczenie techniczne. Są to uprawnienia zapewniające dostęp do bardziej wrażliwych danych lub funkcji systemowych i wymagające zgody użytkownika podczas działania aplikacji. Sama obecność takiego uprawnienia nie oznacza, że producent wykorzystuje je w niewłaściwy sposób.

Liczby również nie powinny być oceniane bez kontekstu. Aplikacja obsługująca połączenia, wiadomości, aparat, mikrofon, galerię oraz asystenta AI będzie potrzebowała szerszego zakresu dostępu niż urządzenie o znacznie prostszej funkcjonalności.

Z perspektywy użytkownika ważniejsze staje się pytanie, czy producent jasno tłumaczy, do czego konkretne uprawnienie jest potrzebne i czy urządzenie może działać bez dostępu do funkcji, których właściciel nie chce udostępniać.

Najwięcej trackerów nie znaleziono w aplikacji Meta

Liczba uprawnień daje tylko część obrazu. Cybernews sprawdził również obecność tzw. trackerów, czyli komponentów oprogramowania mogących służyć m.in. do analityki, diagnostyki, reklamy czy monitorowania zachowania użytkowników.

Najwięcej wykryto w aplikacjach INMO Global i Solos AirGo – po sześć. W przypadku INMO zestaw obejmował m.in. narzędzia Huawei związane z analityką, reklamami i lokalizacją. W Solos wykryto m.in. kilka komponentów Meta oraz Google Firebase Analytics i Crashlytics.

Meta, mimo największej liczby uprawnień, miała tylko jeden wykryty komponent – Facebook Flipper, opisany jako wewnętrzne narzędzie debugujące, a nie zewnętrzny system reklamowy. Jedyną aplikacją, w której Exodus Privacy nie wykrył żadnego trackera, był Hi Rokid.

To dobrze pokazuje, dlaczego prosty ranking „najbardziej prywatnych okularów” byłby mylący. Jeden producent może ograniczać zewnętrzne trackery, ale wymagać szerokiego dostępu do telefonu. Inny może potrzebować mniej uprawnień, jednocześnie korzystając z większej liczby narzędzi analitycznych.

Najważniejsze pytanie zaczyna się wtedy, gdy obraz trafia do chmury

Najbardziej istotny wniosek analizy dotyczy jednak czegoś innego. We wszystkich siedmiu badanych ekosystemach kluczowe funkcje AI korzystają z przetwarzania chmurowego. Żaden z analizowanych produktów nie wykonywał podstawowych zadań takich jak analiza obrazu, tłumaczenie czy obsługa głosowa wyłącznie lokalnie na samych okularach.

To zasadnicza różnica względem wielu innych urządzeń ubieralnych.

Smartwatch zwykle monitoruje przede wszystkim swojego właściciela.

Inteligentne okulary mogą widzieć:

  • wnętrze domu,
  • współpracowników,
  • ekran laptopa,
  • dokumenty leżące na biurku,
  • dzieci,
  • osoby spotkane na ulicy,
  • rozmówców siedzących naprzeciwko.

Jeżeli funkcja AI ma przeanalizować to, co użytkownik widzi, przynajmniej część informacji może zostać przesłana poza urządzenie. Wtedy pytanie o prywatność dotyczy już nie tylko osoby, która kupiła okulary.

Dotyczy wszystkich znajdujących się w ich polu widzenia.

Pięć firm nie podaje jasnego limitu przechowywania danych

Cybernews zwrócił również uwagę na retencję danych. W przypadku pięciu z siedmiu analizowanych ekosystemów nie udało się znaleźć jednoznacznie określonego limitu przechowywania części danych związanych z funkcjami urządzenia.

Even Realities deklaruje domyślne natychmiastowe usuwanie przechwyconego głosu. Meta dla niektórych kategorii informacji określa okresy od 30 dni do roku. Pozostali producenci w analizowanych materiałach byli pod tym względem mniej precyzyjni.

Dla konsumenta jest to prawdopodobnie ważniejsza informacja niż sama liczba technicznych uprawnień.

Użytkownik powinien móc odpowiedzieć na kilka prostych pytań: czy przesłany obraz jest zapisywany, jak długo jest przechowywany, czy może zostać wykorzystany do poprawy modeli AI, kto może mieć do niego dostęp i w jaki sposób można go usunąć.

Jeżeli urządzenie obserwuje otoczenie przez wiele godzin dziennie, odpowiedź „zgodnie z naszą polityką prywatności” może być niewystarczająca.

Czy człowiek stojący naprzeciwko wie, że jest nagrywany?

Drugą stroną problemu są osoby postronne.

Większość współczesnych smart glasses przypomina zwykłe okulary. Użytkownik smartfona unoszący telefon i kierujący aparat w stronę rozmówcy wykonuje gest, który jest łatwy do zauważenia. W przypadku okularów kamera cały czas znajduje się mniej więcej na wysokości oczu.

Dlatego producenci stosują diody informujące o wykonywaniu zdjęcia lub nagrywaniu wideo. Problem polega na tym, że takie światło można próbować zakryć lub fizycznie zmodyfikować.

Cybernews ustalił, że spośród siedmiu badanych marek tylko w przypadku Meta i Rokid udało się potwierdzić reakcję urządzenia na zasłonięcie kontrolki nagrywania.

Meta deklaruje obecnie, że zakrycie diody w nowszych generacjach okularów automatycznie blokuje aparat, a firma rozszerza mechanizm również na próby fizycznego uszkodzenia lub zmodyfikowania kontrolki.

To pokazuje, jak nietypowy jest problem. Producent musi zabezpieczać nie tylko dane właściciela urządzenia, ale także próbować uniemożliwić mu potajemne nagrywanie innych osób.

Smart glasses tworzą problem dla ludzi, którzy nigdy ich nie kupili

W przypadku telefonu decyzję o instalacji aplikacji i przyznaniu jej uprawnień podejmuje właściciel urządzenia. Inteligentne okulary rozszerzają ten model na otoczenie.

Osoba siedząca w restauracji, jadąca komunikacją miejską czy uczestnicząca w spotkaniu biznesowym nie ma kontroli nad ustawieniami urządzenia znajdującego się na twarzy kogoś obok.

Z tego powodu smart glasses zaczynają budzić zainteresowanie regulatorów i organizacji zajmujących się prywatnością. Niemiecki rząd wskazał we wrześniu 2026 roku, że istniejące przepisy dotyczące ochrony danych, prawa do wizerunku oraz urządzeń umożliwiających potajemne nagrywanie mają zastosowanie również do smart glasses. Bundesnetzagentur monitoruje rynek urządzeń wyposażonych w kamery i mikrofony i może prowadzić konkretne postępowania.

Dyskusja będzie prawdopodobnie narastać wraz ze wzrostem sprzedaży.

Dokumentacja prywatności nadal nie jest standardem

Można byłoby oczekiwać, że urządzenie wyposażone w kamerę, mikrofony i AI będzie miało wyjątkowo szczegółową dokumentację dotyczącą prywatności.

Analiza Cybernews pokazuje jednak, że specjalne dokumenty przygotowane konkretnie dla inteligentnych okularów znaleziono tylko u trzech z siedmiu producentów: Meta, Rokid i Even Realities. INMO i Solos posiadały sekcje dotyczące urządzeń w szerszej polityce firmy, natomiast RayNeo i Halliday opierały się na ogólnych dokumentach.

To może stać się ważnym elementem konkurencji na rynku.

Przy zakupie smartfona konsumenci przyzwyczaili się już do pytań o długość wsparcia, bezpieczeństwo systemu czy sposób przetwarzania danych. Inteligentne okulary mogą wymusić dodanie do tej listy nowych kryteriów: ile danych przetwarzanych jest lokalnie, kiedy obraz opuszcza urządzenie, jak sygnalizowane jest nagrywanie i co dzieje się z materiałem później.

Więcej AI może oznaczać jeszcze więcej danych

Dzisiejsze inteligentne okulary potrafią wykonywać zdjęcia, nagrywać filmy, obsługiwać rozmowy czy odpowiadać na pytania użytkownika. Kolejne generacje będą prawdopodobnie coraz lepiej interpretować otoczenie.

Naturalnym kierunkiem rozwoju są systemy potrafiące rozpoznawać przedmioty, tłumaczyć widziany tekst, analizować sytuację w czasie rzeczywistym i podpowiadać informacje bez konieczności wyciągania telefonu.

Każda taka funkcja zwiększa jednak wartość informacji dostępnych dla urządzenia.

Inaczej należy oceniać mikrofon służący do wydania komendy „zadzwoń do Marka”, a inaczej system stale analizujący, co znajduje się przed użytkownikiem, i budujący na tej podstawie kontekst dla osobistego asystenta.

Prywatność nie będzie więc problemem, który branża rozwiąże raz za pomocą niewielkiej lampki obok aparatu.

Samsung może sprawić, że smart glasses staną się produktem masowym

Wejście Samsunga może być istotne właśnie dlatego, że przenosi tę kategorię na kolejny poziom konkurencji. Firma ma ogromną bazę użytkowników smartfonów Galaxy oraz dostęp do rozwijanego przez Google Android XR. Według aktualnych doniesień pierwsze okulary mają pojawić się już w listopadzie 2026 roku.

Nie wiemy jeszcze, jak Samsung rozwiąże kwestie prywatności, przechowywania danych czy przetwarzania w chmurze. Produkt nie był też częścią analizy Cybernews.

Może jednak wyznaczyć nowy punkt odniesienia.

Jeżeli inteligentne okulary zaczną być sprzedawane obok smartfonów, zegarków i słuchawek, konsumenci przestaną traktować je jak gadżet dla entuzjastów technologii. Wtedy kwestie prywatności staną się elementem oceny produktu na równi z czasem pracy baterii, designem czy jakością aparatu.

Prywatność może stać się przewagą konkurencyjną

Producenci inteligentnych okularów znajdują się w nietypowej sytuacji. Im więcej urządzenie widzi i słyszy, tym większe możliwości może zaoferować AI. Jednocześnie dokładnie te same cechy zwiększają ryzyko utraty zaufania.

Wyścig nie musi więc dotyczyć wyłącznie tego, który asystent szybciej rozpozna obiekt czy wykona lepsze zdjęcie.

Przewagę może zyskać producent, który potrafi powiedzieć użytkownikowi:

  • więcej danych przetwarzamy na urządzeniu,
  • mniej informacji wysyłamy do chmury,
  • jasno określamy czas ich przechowywania,
  • pozwalamy łatwo kontrolować historię,
  • skutecznie informujemy otoczenie o nagrywaniu,
  • technicznie uniemożliwiamy ukrywanie tego faktu.

W tradycyjnej elektronice konsumenckiej prywatność często pozostawała dodatkiem do listy funkcji. W przypadku inteligentnych okularów może stać się warunkiem ich społecznej akceptacji.

Największym wyzwaniem nie jest kamera

Sama możliwość nagrywania otoczenia nie jest nowa. Smartfony robią to od dwóch dekad.

Nowością jest połączenie kamery znajdującej się przez cały czas na wysokości oczu z mikrofonami, asystentem AI oraz chmurą zdolną interpretować to, co użytkownik widzi i słyszy.

To właśnie ta kombinacja sprawia, że inteligentne okulary są inną kategorią urządzenia niż telefon wyposażony w aparat.

Jeżeli staną się masowe, pytanie nie będzie już brzmiało: czy chcemy nosić komputer na twarzy?

Znacznie ważniejsze może być: czy otoczenie zaakceptuje komputer, który przez cały dzień patrzy razem z nami?


Foto główne: Stringer/Anadolu via Getty Images

Dodaj komentarz